Walentynkowy dzień zacznijmy od miłego lenistwa:) co Wy na to? Dziś niedziela,więc nigdzie się nie spieszymy, możemy tak po prostu nastawić się na przyjemności. Śniadanie do łóżka? Czemu nie, całkiem miło jest dostać kubek ciepłego mleka Ale! OSM Radomsko z ciasteczkiem i zostać jeszcze pod ciepłą kołdrą oglądając Walentynkowy film na Neflixie. Kto z Was miał taki poranek?:)

 

 

Mam ogromną słabość do moich kochanych puszystych “przytulanek”:), więc Daise również na koniec miała swoje małe co nieco:)

Poleniuchowałam, obejrzeliśmy z moją drugą połówką komedię i czas jednak ruszyć się z łóżka, bo przecież szkoda tak pięknego serduszkowego dnia 🙂 Na pobudzenie najlepsza jest pyszna kawa z mlekiem, a do tego…mini tarta w kształcie serduszka z malinowym czerwonym nadzieniem, na którą przepis znajdziecie tutaj. Hitem jest niestandardowy spód z orzeszków pini i daktyli od Bakalland, koniecznie go wypróbujcie. Jest bardzo prosty do przygotowania i zachwyci Was swoim smakiem.

 

 

Tak sobie siedzimy przy tej kawie i wspominamy nasze pierwsze Walentynki:) Wniosek jest taki, że bez względu na to ile mamy lat każdemu z nas jest miło gdy wie, że ktoś go kocha, że ma na kogo liczyć, że jest na dobre i na złe, a taki dzień jak dzisiaj warto pielęgnować i powtarzać nie tylko raz do roku. Gdyby nie trwająca pandemia, pewnie na dzisiaj zaplanowali byśmy romantyczną randkę w naszej ulubionej restauracji:), ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:)…restauracja i romantyczny obiad będzie u nas:) Zapowiada się pyszna kaczucha…ale, jeszcze sekretu Wam nie zdradzę…jeszcze chwila…Czekajcie i obserwujcie wpis…w ciągu dnia pojawi się relacja dalszego Walentynkowego dnia:)

 

 

Do kolacji jeszcze chwila. Był spacer, rzucanie się śnieżkami, skoro niedziela to również rosół i szybko dokończyłam TORCIK CZEKOLADOWY Z WIÓRKAMI KOKOSOWYMI, ozdobiony pastelowym marzeniem Delecta. W sama raz na deser po kolacji, ale żeby Wam jeszcze większego smaka narobić, wrzucam przepis tutaj. Na poczet wykonanego zdjęcia, chcąc nie chcąc dałam na spróbowanie najmłodszemu łakomczuchowi, który uwielbia wszystko co słodkie i zawsze czeka ciągle domagając się…Mamo, no już? zrobiłaś to zdjęcie? mogę już zjeść?:) Pierwsza opinia już jest…Mamo, pycha! mogę jeszcze jeden?:)

A jak Wy go spędzacie? Może macie ochotę podzielić się w komentarzu? może chcielibyście przesłać foto Waszych kulinarnych wyczynów, abym opublikowała?:)

 

 

No i jest! Doczekałam się Kaczucha pieczona z szalotką i żurawiną z dodatkiem purre ziemniaczanego:) Wyszła mięciutka, soczysta, więc czuję się prawie jak na kolacji w mojej ulubionej restauracji:)

 

 

To był cudowny dzień. Spędziliśmy go tak jak lubimy najbardziej. Było i słodko i wytrawnie, nie zabrakło czerwonych róż i Walentynkowych serduszek:) Prawdziwy niedzielny odpoczynek. Myślę, że takie dni jak te powinniśmy sobie sami generować minimum raz w tygodniu, po prostu spędzać ze sobą czas najprzyjemniej jak się da, zatrzymać się chwilę w tym całym goniącym wiecznie świecie i nie zapominać o tym co jest w życiu najważniejsze!

Miłego Walentynkowego wieczoru Kochani Wam życzę!

 

 

Mój pomysł na LifeStyle (kliknij)