Każda kobieta ma w swojej szafie parę ulubionych szpilek:) Mam i ja! i niestety jestem uzależniona od kupowania butów. Mam ich…mmm… powiedzmy sporo:) Kiedyś nie wyobrażałam sobie chodzenia w czym innym, niż szpilki i tylko one gościły w mojej szafie. To niesamowite jak kobieta potrafi w nich robić dosłownie wszystko…spacery z małym dzieckiem w wózku, a drugim na ręku – szpilki…wyjście do sklepu po chleb i mleko – szpilki…do pracy, w gości, na wakacje – szpilki:) Tak kiedyś wyglądał mój każdy dzień i, daję słowo, miałam tylko klapki na plażę, wszystkie pozostałe buty to szpilki:)….i gdyby nie pewna “osóbka”, która pojawiła się w moim życiu kilka lat temu i pokazała mi, że fajne trampki czy baletki też pasują do spodni w kant i koszuli to pewnie nadal nie miałabym innego obuwia – DZIĘKUJĘ M.:)

 

 

No, ale do rzeczy! Są Święta, więc szykuję już powoli moją ulubioną parę bordowych szpilek….a Wy macie takie swoje ulubione? Jestem zmarzluchem, więc cieplutki sweterek, spódnica mini, ukochane perfumy, przypudruję nosek i w drogę! To taki piękny czas, kiedy wszyscy wyglądamy wyjątkowo pięknie…i wcale nie musi to być wykwintna sukienka czy garnitur. Powinniśmy się czuć po prostu dobrze w tym co założymy, a jak się podobamy sami sobie to i inni to widzą:)

 

 

Idąc w gości w Święta Bożego Narodzenia zawsze mamy dla każdego drobny upominek. Nie jest prosto oczywiście z tymi prezentami, zawsze mam mały stres, czy się spodoba, dlatego często korzystam z rodzinnego “wywiadu” i cichaczem wyciągam informacje, co ten ktoś chciałby dostać:) Zazwyczaj się sprawdza. Uwielbiam patrzeć na radość osób obdarowywanych, szczególnie dzieci…są takie naturalne i nieprzewidywalne w swojej reakcji… aż serce się raduje jak widzę ich wielkie szczęcie z kolejnego auta, kolejki, zestawu fryzjerskiego… ech… sama pamiętam jak będąc małą dziewczynką czekałam na ten moment, kiedy mogłam otworzyć prezent spod choinki. Cóż to była za radość! Teraz też bardzo się cieszę z każdej drobnostki i nadal to dla mnie magiczny czas.

 

 

Jest jeszcze coś, co zabieram zawsze ze sobą:) Oczywiście coś słodkiego! Macie takie produkty, do których jesteście szczególnie przywiązani? Dla mnie jest to wszystko, co ma jakikolwiek związek z mlekiem. Moje mleczne inspiracje towarzyszą mi przy dosłownie każdej okazji i to jest piękne. Uwielbiam się kreatywnie nakręcać i wymyślać.  W tym roku zabieram ze sobą jabłecznik królewski ze śmietaną OSM Radomsko, udekorowany pachnącymi pomarańczami i płatkami czekoladowymi od Delecta. Cóż, prawdziwa Królowa Świątecznego stołu ze mnie 🙂 Do następnego.